Gitarzysta Brian Robertson wspomina grę w Motörhead. "Nie potrafiłem odróżnić jednego utworu od drugiego"

2026-03-03 13:30

Kiedy w 1982 roku ogłoszono, że gitarzysta Brian Robertson, znany z Thin Lizzy, dołącza do Motörhead, wiele osób było zaskoczonych takim obrotem spraw. Sam muzyk przyznał, że nie znał zbyt dobrze twórczości ekipy Lemmy'ego. – Kiedy zacząłem słuchać materiału w samolocie, nie potrafiłem odróżnić jednego utworu od drugiego – zdradził Robertson.

Brian Robertson, Lemmy

i

Autor: Facebook/Brian Robertson, Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Gitarzysta Brian Robertson wspomina grę w Motörhead. "Nie potrafiłem odróżnić jednego utworu od drugiego"

Brian Robertson to szkocki gitarzysta, który przez kilka lat był w składzie kultowej formacji Thin Lizzy. Jego grę możemy usłyszeć na następujących studyjnych albumach: Nightlife (1974), Fighting (1975), Jailbreak (1976), Johnny the Fox (1976), a także Bad Reputation (1977). W lipcu 1978 roku Robertson ostatecznie opuścił Thin Lizzy (mocno poróżnił się z liderem, Philem Lynottem). 

Niecałe cztery lata później gitarzysta oficjalnie dołączył do innej legendarnej kapeli, a mianowicie do Motörhead. Zastąpił on w składzie Eddiego "Fasta" Clarke'a, który nagle odszedł z grupy w trakcie trwania amerykańskiej trasy promującej krążek Iron Fist

Oto najlepsze metalowe albumy koncertowe w historii. Jakie tytuły wskazała sztuczna inteligencja?

W rozmowie z magazynem Classic Rock Robertson przyznał otwarcie, że przed dołączeniem do składu... praktycznie nie znał twórczości Motörhead. –Wiedziałem, że będzie ciężko, kiedy zacząłem słuchać materiału w samolocie. Nie potrafiłem odróżnić jednego utworu od drugiego. Znałem tylko "Ace of Spades". Powiedziałem do Phila [Taylora, perkusisty - przyp. red.] z boku sceny: "Co my, kur**, zrobimy? Nie widzę żadnej różnicy między tymi kawałkami". Pomyślałem wówczas: dobra, po prostu wyjdę i to zagram. Chyba po prostu przez cały wieczór grałem w kółko ten sam utwór – wyjaśnił szkocki muzyk. 

Brian Robertson zdążył nagrać z Motörhead jeden album, Another Perfect Day (1983), który jest powszechnie uznawany za jeden z najsłabszych w dorobku brytyjskiej formacji. Gitarzysta, we wspomnianym wywiadzie, dodał także, że było mnóstwo różnic między Thin Lizzy a Motörhead. Oba zespoły miały zupełnie inne podejście do pracy. Łączyły je natomiast... używki. 

W Motörhead nie lubili prób, nie lubili prób dźwięku, nie przepadali nawet za siedzeniem w studiu nagraniowym. W Thin Lizzy lubiliśmy imprezować, ale w Motörhead to działo się bez przerwy, non stop – zdradził Robertson.

Ostatecznie gitarzysta odszedł z Motörhead pod koniec 1983. – Byłem z tym całkowicie pogodzony, bo szukałem innych rzeczy. Nigdy tak naprawdę się nie pokłóciliśmy – podsumował muzyk w rozmowie z magazynem Classic Rock

"Lemmy nie zachowywał się jak gwiazda rocka". Legendarnego muzyka wspomina perkusista Mikky Dee

Mikkey Dee miał okazję grać przez ponad dwie dekady z Lemmym Kilmisterem w Motörhead. Perkusista, który obecnie występuje w niemieckiej formacji Scorpions, przyznał otwarcie, że Lemmy był "bardzo prostym, wyluzowanym facetem".

– Lemmy był niezwykle inteligentny, i to sprawiło, że był tym, kim był. Nie miał nic z gwiazdy rocka – powiedział Dee w programie Metal Sticks. – Praca z nim była bardzo łatwa, a zarazem bardzo trudna, ponieważ z góry wiedziałeś, co powie lub pomyśli. My w Motörhead byliśmy bardzo demokratyczni, więc to nie było tak, że Lemmy decydował sam o wszystkim. Ale w pewnym sensie wszyscy wiedzieliśmy, że to zespół Lemmy'ego. Nigdy nie będzie inaczej – przyznał perkusista. 

Oto ciekawostki o albumie Ace of Spades od formacji Motörhead: