Giant Rooks poszli w ślady gwiazd. Nową płytę nagrali w studiu Beyoncé i Harry'ego Stylesa

"To była najtrudniejsza rzecz, jakiej kiedykolwiek się podjęliśmy" – tak o swojej nowej płycie mówią członkowie zespołu Giant Rooks. Niemiecka grupa, której kariera nabiera tempa, wydała właśnie album „If Heaven Exists, This Might Be It”. Artyści zdradzili, że aby go stworzyć, zamknęli się w legendarnym studiu, w którym wcześniej pracowały takie gwiazdy jak Beyoncé, Amy Winehouse czy Harry Styles.

Członkowie zespołu Giant Rooks na czarno-białym zdjęciu. O nowej płycie i koncercie w Polsce czytaj na EskaRock.
Autor: Jakob Furis/ Materiały prasowe

Giant Rooks wracają z nową płytą. "Najtrudniejsza rzecz, jakiej się podjęliśmy"

Niemiecki zespół Giant Rooks, który w ostatnich latach zdobywa coraz większą popularność na całym świecie, prezentuje swój trzeci album. Krążek zatytułowany „If Heaven Exists, This Might Be It” jest już dostępny dla fanów, a muzycy przyznają, że praca nad nim była dla nich ogromnym wyzwaniem.

Grupa, znana z emocjonalnego indiepopowego brzmienia, postanowiła poszukać odpowiedzi na pytanie, czym tak naprawdę jest niebo. Jak sugerują w nowym materiale, być może nie jest to odległe miejsce, a sposób patrzenia na to, co mamy tuż obok – na miłość, przyjaźń i ludzi, którzy pojawiają się na naszej drodze.

10 nowych artystów, którzy udowadniają, że rock żyje i ma się świetnie

W poszukiwaniu autentyczności

Nowy album Giant Rooks to 12 utworów, które skupiają się na tęsknocie za prawdziwą więzią w świecie pełnym manipulacji i wyobcowania. Płyta opowiada o stracie, samotności i nadziei, a jednocześnie celebruje to, co ziemskie i wartościowe. Muzycy kierują uwagę słuchaczy w stronę bezpiecznych przystani, jakimi mogą być miłość i przyjaźń.

Pomysł na krążek narodził się półtora roku temu. Zespół postawił sobie ambitny cel: stworzyć muzykę w sposób jak najbardziej analogowy i bezpośredni. W czasach niemal nieograniczonych możliwości technologicznych takie podejście może wydawać się anachroniczne, ale idealnie wpisuje się w motyw przewodni albumu, którym jest poszukiwanie autentyczności.

Nagrania w legendarnym studiu

Prace nad albumem odbywały się w wyjątkowych miejscach. Pierwsza sesja nagraniowa miała miejsce w lipcu w Angelic Studios na angielskiej prowincji, gdzie zespół mógł odizolować się od świata. Kilka miesięcy później muzycy wrócili do Wielkiej Brytanii, by rozpocząć pracę w legendarnym Real World Studios.

To miejsce, stworzone przez Petera Gabriela, gościło wcześniej takie gwiazdy jak Amy Winehouse, Beyoncé, Arctic Monkeys czy Harry Styles. Praca w tak inspirującym otoczeniu z pewnością wpłynęła na ostateczne brzmienie krążka.

"Staraliśmy się uwolnić od wszelkich oczekiwań"

Członkowie zespołu nie ukrywają, że proces twórczy był niezwykle wymagający. Jak sami przyznają, to najważniejszy i najtrudniejszy projekt w ich dotychczasowej karierze. W oficjalnym komunikacie zdradzili, z jakimi emocjami się mierzyli.

– Jesteśmy zespołem od ponad dziesięciu lat. Praca nad tym albumem była najtrudniejszą rzeczą, jakiej kiedykolwiek się podjęliśmy. Zaczęliśmy na początku 2025 r. Od samego początku staraliśmy się uwolnić od wszelkich zewnętrznych oczekiwań i po prostu tworzyć muzykę, która wydawała nam się w pełni autentyczna – komentują artyści z Giant Rooks.

Płytę zapowiadały single „The Future Is Cancelled”, „Want It Back”, „The Waves” i „Slow Dance (For A Minute)”, które opowiadają o melancholii, nowych początkach i pragnieniu zatrzymania chwili na zawsze.

Giant Rooks zagrają w Polsce

Nowy album to kolejny krok w dynamicznie rozwijającej się karierze zespołu. Grupa ma na koncie wyprzedane koncerty w rodzinnym Hamm w Niemczech, trasę po Ameryce Północnej, a także występy u boku Louisa Tomlinsona. Pojawili się również na tak wielkich festiwalach jak Lollapalooza Chicago czy Reading & Leeds.

Polscy fani mogli ich usłyszeć w sierpniu 2026 roku na Bittersweet Festival w Poznaniu. Już niedługo zespół ponownie odwiedzi nasz kraj. Giant Rooks wystąpią 20 lutego 2027 roku w warszawskim klubie Proxima.