Dlaczego po 30tce większości ludzi przestaje odkrywać nową muzykę?

i

Autor: Pexels

Dlaczego po 30tce większości ludzi przestaje odkrywać nową muzykę?

2023-01-12 12:53

Na czym właściwie polega to zjawisko, że w czasie dorastania odczuwamy muzykę o wiele mocniej, teksty piosenek „są o nas”, a nawet potrafią „zmienić nasze życie? Gdy dorośniemy i przekraczamy próg około 35 lat, choć u każdego to inny moment, nagle wchodzimy w fazę inżyniera Mamonia: „mi się podobają melodie, które już raz słyszałem”. Dlaczego?

Właściwie nie jest to problem jeśli pozostajemy w swojej muzycznej bańce, słuchamy sobie ulubionych nagrań i już. Jednak jeśli przychodzi ochota pokazać przyjaciołom cokolwiek innego, okazuje się, że zdają się być kompletnie zamknięci na nowszą muzykę. Podobnie zresztą z nami, jak często łapiecie się na mówieniu, że „kiedyś to było?” Albo kiedy słuchacie nowych nagrań artystów, których kochaliście za dzieciaka, to wyrywa się „to już nie to samo”? Okazuje się, że da się to logicznie wytłumaczyć.

Muzyka rockowa lat 90-tych - zagranica. Kultowe krążki z tego okresu

W 2014 roku Music Machinery podzielił się obserwacjami na temat szukania nowej muzyki w portalach streamingowych. Powołał się przy tym na statystyki zebrane między innymi przez EMI. Wychodzi z nich dość jasno, że najbardziej „chłonni” jesteśmy mniej więcej w wieku od 16 do 20 lat. To szczyt zainteresowania i otwartości, po którym następuje delikatny spadek. Entuzjazm mocno hamuje w okolicach 35 lat, a kolejna granica to mniej więcej 44-45 lat, gdzie odsetek poszukujących maleje wręcz skokowo.

Inne badanie, wykonane przez Deezer i cytowane przez Business Insider pokazało, że granicą zainteresowania nową muzyką jest trzydziestka. Mamy wtedy z reguły ukształtowany gust i trzymamy się go, a nowe nagrania najczęściej nie zaskakują nas pozytywnie. Coraz częściej na usta ciśnie się „sprzedali się”, „kiedyś byli lepsi”, „wolałem jak nie byli sławni” w kontekście nowych nagrań lubianych artystów. Jeśli chodzi o nowości, to ciekawość spada zupełnie.

Według naukowców najprawdopodobniej związane jest to z procesami w naszych mózgach. Czasy młodości to także okres formowania się połączeń nerwowych, z których potem mózg będzie korzystał do porządkowania emocji i wspomnień. Procesy tworzące te połączenia znacznie zwalniają tempa około trzydziestki. Czy oznacza to, że zamieniamy się w złośliwych krytycznych dziadów i baby dlatego, że jesteśmy tak zaprogramowani przez naturę? Nie, jak najbardziej w kwiecie wieku i na starość możemy odkryć wspaniałą nową muzykę dla siebie, po prostu jesteśmy mniej chłonni na nowości. To normalne szczególnie, że przyroda „zaprojektowała” nas na około 50 lat życia maksymalnie. Następne dekady „kupujemy” sobie dzięki medycynie i zapewniającej bezpieczeństwo cywilizacji. Jednak pewnych procesów nie oszukamy.

My, ze swej strony, polecamy tym „nasyconym” co jakiś czas dla zdrowia opuszczać swoją muzyczną bańkę i ruszyć na poszukiwania czegoś nowego. „Nie robi się już dobrej muzyki” – to fałszywy osąd, który potrafi zamknąć nam wiele drzwi, za którymi czają się fantastyczne przeżycia.