Brandon Flowers (The Killers) gorzko o przyszłości rocka. "Ta muzyka prawie umiera"
Gene Simmons, muzyk Kiss, stwierdził dekadę temu, że według niego rock jest martwy. Mimo upływu lat, Muzyk cały czas podtrzymuje swoje zdanie. Jego wypowiedzi, rzecz jasna, odbiły się szerokim echem w przestrzeni medialnej. Ostatnio przemyśleniami w tym temacie postanowił podzielić się Brandon Flowers. Wokalista The Killers nie ma dobrych wieści dla fanów gitarowych brzmień.
W rozmowie z magazynem Pollstar Flowers został zapytany o to, czy muzyka rockowa znajduje się dziś w lepszym miejscu niż wtedy, gdy debiutował z The Killers.
Nie. Rock prawie umiera. Żyjemy w świecie post-rockowym. Nie sądzę, żeby ta muzyka kiedykolwiek całkowicie umarła, ale najlepsze lata ma już zdecydowanie za sobą – odparł muzyk.
Zdaniem muzyka głównym problemem dzisiejszej sceny jest zbyt łatwy dostęp do technologii nagraniowych i natychmiastowe publikowanie utworów w sieci. Według niego młodzi artyści – zamiast dopracowywać warsztat – zbyt szybko wypuszczają piosenki w świat i unikają występów na żywo.
– Musisz doskonalić to, co robisz i upewnić się, że jest wystarczająco dobre. Musisz wyjść do ludzi, grać na żywo i poczuć na własnej skórze, jak to jest, gdy stworzysz coś genialnego... albo gdy coś ci całkowicie nie wyjdzie, zamiast po prostu od razu cokolwiek wydawać – podsumował Flowers.
Brandon Flowers powrócił z nowym solowym albumem
Nie tak dawno, bo w sierpniu tego roku, Flowers wypuścił w świat nowy solowy album zatytułowany Thrasher. Nad materiałem artysta ponownie współpracował z producentami Shawnem Everettem i Jonathanem Rado, zapraszając do nagrań czołowych muzyków związanych z Nashville m.in. 85-letniego Charliego McCoya, harmonijkarza znanego ze współpracy z Bobem Dylanem. Płyta jest mocno inspirowana muzyką country, której Flowers słuchał w dzieciństwie z ojcem. Wokalista zapewnił wcześniej, że ma w planach wydanie jeszcze jednego solowego materiału w niedalekiej przyszłości.