Mimo upływu lat, czwarta płyta zespołu do dziś postrzegana jest jako jej najsłabsza. Spory wpływ na to z pewności miał mały udział w procesie tworzenia zajętego swoimi osobistymi sprawami Jima Morrisona.
Rozwiń
foto:
Rozwiń
5. "Waiting for the Sun" (1968)
Uznaje się, że spadek formy Doorsi zaczęli osiągać już rok wcześniej na swoim Waiting for the Sun. Wskazywano, że zespół aż nadto postawił na nim na muzyczne eksperymenty.
Rozwiń
foto:
Rozwiń
4. "Morrison Hotel" (1970)
Słuchacze i krytycy z otwartymi ramionami przyjęli powrót The Doors do korzeni, czyli do swoich blues-rockowych klimatów.
Rozwiń
foto:
Rozwiń
3. "L.A. Woman" (1971)
Ostatnia płyta The Doors, nagrana za życia Jima, nie tyle kontynuowała ścieżkę z Morrison Hotel, ile rozwinęła ją do bardziej imponujących rozmiarów.
Rozwiń
foto:
Rozwiń
2. "Strange Days" (1967)
Grupa w jednym roku wydała swoje dwa kluczowe wydawnictwa - dla wielu to właśnie ten drugi album jest tym najlepszym, dowodzącym geniuszu i wyróżnika Doorsów.
Rozwiń
foto:
Rozwiń
1. "The Doors" (1967)
Jednak to od debiutu wszystko się zaczęło - i to pierwsza płyta The Doors najlepiej pokazuje to, dlaczego formacja natychmiastowo zaczęła być postrzegana jako kluczowa dla muzyki drugiej połowy lat 60. i brzmienia rockowego.