Editors



21.01.2009 (12:09)

Przyzwyczaili się już do tego, że na każdym kroku są porównywani do takich grup jak Joy Division i Interpol. Jak mowią- mają na to tylko jeden sposób: robić swoje. Przy okazji wydania płyty "An End Has A Start" rozmawialiśmy z gitarzystą zepsołu, Chrisem Urbanowiczem.

Eska Rock: Zaskoczyliście jeszcze przed wydaniem płyty: niewiele zespołów zdecydowałoby się na promowanie swojego krążka takim kawałkiem jak "Smokers Outside The Hospital Doors"...

Chris Urbanowicz: Chcieliśmy wrócić z czymś, co różni się od naszych starych piosenek - tak, żeby od razu było wiadomo, jak będziemy teraz grać. W ogóle ta płyta jest nieco inna niż debiut. Jasne, są niej kawałki, które bardzo przypominają pierwsze single, ale postanowiliśmy pokazać, że zrobiliśmy postępy. No i była to szansa na głośny powrót.

E.R.: A przy okazji lekką zmianę stylu?

C.U.: Tak, ta płyta na pewno jest dojrzalsza niż debiut ("The Back Room"). Trochę dorośliśmy, zmądrzeliśmy. Poza tym, dużo podróżowaliśmy i w tym czasie też dużo słuchaliśmy nowej muzyki - to musiało mieć wpływ na nasze tworzenie. No i tym razem mogliśmy poświęcić więcej czasu na nagrywanie, więc znalazło się miejsce na próby, eksperymenty, to wszystko, co daje radość z grania.


E.R.
: Ciągle wspominacie, że popularność Was zaskoczyła...

C.U.: Nie spodziewaliśmy się, że debiutancka płyta tak dobrze się sprzeda. Tak naprawdę ludzie opowiadali o tym albumie swoim znajomym, a oni kupowali kolejne egzemplarze. Nie jesteś w stanie przewidzieć takiego sukcesu; zresztą my nigdy nie byliśmy zespołem, który pojawia się na okładkach każdej gazety. DJ, który w brytyjskim publicznym radiu zaczął grać nasze kawałki, po tym sukcesie powiedział nam "dzięki, że nie wyszedłem przez was na głupka". (śmiech) To, co osiągnęliśmy, było naprawdę wielką niespodzianką. A potejm chcieliśmy nadal cieszyć się tym, co robimy. Poza tym, lubimy wyzwania w muzyce. One sprawiają, że cały czas jesteś gotowy do działania. Tak naprawdę tworzymy muzykę również dla własnej przyjemności, a producent zachęcał, żebyśmy spróbowali na tej płycie wszystkiego, na co tylko mamy ochotę.


E.R.
: Pamiętacie moment, w którym pierwszy raz usłyszeliście swoją pisenkę w radiu?

C.U.: To dość dziwne doświadczenie, żadnego uroczystego nastroju; tak naprawdę byliśmy bardzo zdenerwowani. Nasza piosenka pojawiła się w programie z nowościami. Słuchacze dzwonili, albo wchodzili na stronę, i wybierali, który z trzech "świeżych utworów" najbardziej im się podoba. To było coś w rodzaju konkursu i kosztowało nas sporo nerwów.


E.R.: Tak naprawdę te nerwy towarzyszą Wam cały czas. Bierzesz sobie do serca recenzje Waszych płyt? 

C.U.: Ja akurat w ogóle się tym nie przejmuję, chociaż oczywiście czytam recenzje. Była taka zabawna sytuacja, że mieliśmy dwie nienajlepsze recenzje w dużych brytyjskich magazynach muzycznych, a płyta wskoczyła na pierwsze miejsce listy albumów. Tak naprawdę nie można się kierować tym, co wypisują krytycy - od zawsze liczyło się dla nas to, co myślą słuchacze. Nigdy nie byliśmy wśród pupilków wielkich magazynów muzycznych, ale nasze kawałki często usłyszysz w radio, masz klip w telewizji, do tego tłumy na koncertach. Ludziom podoba się to, co gramy i to jest chyba najważniejsze.A przed nagraniem drugiej płyty ja akurat nie czułem żadnej presji. Jesteśmy pewni swoich umiejętności, więc nawet jeśli był jakiś mały stres, to pozbyliśmy się go tuż przed wejściem do studia. Wiedzieliśmy, że nagramy wszystko tak, jak to sobie zaplanowaliśmy.

 
E.R.: Wiele zespołów z Wielkiej Brytanii ma problem z przebiciem się w Stanach. Wam się udało...

C.U.: Ameryka jest wielka i bardzo zróżnicowana, ale dobrze nam tam idzie. To nie był nie wiadomo jak wielki sukces, ale rzeczywiście, udało nam się sporo osiągnąć. Jeśli chcesz podbić Stany, musisz pamiętać, że wschodnie wybrzeże bardzo różni się od zachodniego, a żadne z nich nie ma klimatu podobnego do stanów na południu albo na północy, i tak dalej. To tak, jakbyś spróbował się przebić w kilku krajach naraz, a to, co słyszysz w radiu, bardzo różni się od tego, co gra się w Wielkiej Brytanii, więc odniesienie sukcesu nie jest tam wcale proste. To miejsce, w którym albo masz wielki hit, albo zdążysz nagrać trzy, cztery płyty, zanim cię zauważą.

 

E.R.: Mówicie o swojej muzyce, że nie ma w niej szarości, tylko czerń i biel...

C.U.: Tak, mamy kawałki, które są mroczne i agresywne, ale mamy też lżejsze brzmienia. Często poruszamy trudne tematy i lubimy podawać je w łagodny sposób i w pięknej oprawie. To jak jing i jang, takie idealne połączenie. Jeśli wybierzesz się na nasz koncert, przekonasz się, że ludzie śpiewają z nami trudne teksty i to, wbrew pozorom, podnosi ich na duchu.

 

E.R.: Czy czujecie, że od czasu debiutu zmieniliście się jako artyści?

C.U.: Na pewno- dużo dała nam trasa. W ciągu ostatnich dwóch lat zagraliśmy masę koncertów, a dzięki temu stajesz się lepszym muzykiem, dlatego podczas pracy nad nową płytą nie baliśmy się wyzwań. Mimo, że kawałki z tego albumu, które graliśmy podczas koncertów, były trudniejsze niż te starsze piosenki. Na pewno ostatnie dwa lata były dla nas bardzo ważne - uczyliśmy się, oglądaliśmy na festiwalach występy innych artystów i obserwowaliśmy inne rzeczy.

E.R.: Miewasz takie momenty, w których myślisz: "mam dość, może to wszystko rzucę"?

 

C.U.: Jasne, po pewnym czasie w trasie czujemy się zmęczeni - i fizycznie, i psychicznie - tak już po prostu jest. Bywa ciężko, zwłaszcza, kiedy podróżujemy między krajami, które są w różnych strefach czasowych - budzimy się wtedy i chodzimy spać o idiotycznych porach, a brak snu bardzo dokucza. Ale w tym wszystkim najcenniejsze jest to, że od lat jesteśmy świetnymi przyjaciółmi. Przez pewien czas nawet mieszkaliśmy razem, więc nie ma problemu z dogadywaniem się. Zawsze znajdzie się coś, co może nie podobać ci się w byciu muzykiem, ale kiedy się nad tym tak naprawdę zastanowisz, to zdajesz sobie sprawę, że to świetne zajęcie.

 

E.R.: Ciągle zmagacie się z tym, że ktos porównuje Was do jakiegoś innego zespołu. Denerwuje Cię to jeszcze? 

C.U.: W Wielkiej Brytanii wszyscy szukają teraz nowego Coldplay'a. Nie wiem, jaka będzie nasza trzecia płyta, ale wiem, że cokolwiek nagrasz, zawsze nazwą cię "drugim Czymśtam". Stwierdziliśmy, że już tak musi być i w ogóle nie przejmujemy się tymi etykietkami. Tak działa prasa i tyle. Jeśli ludzie chcą się dowiedzieć, jak brzmi dany zespół, to nikt nie opisuje im muzyki tej grupy, tylko porównuje do jakiegoś innego artysty.

E.R.: Co- według Ciebie- jest najlepsze w graniu w takim zespole jak Editors? 

C.U.: Dobre pytanie. Najlepsze jest chyba to, że mogę spędzać sporo czasu z przyjaciółmi, nie pracuję od 9 do 17 i nie robię codziennie tego samego. Zajmuję się tym, co kocham. A najgorsza rzecz, to chyba zmęczenie. Zmęczenie i niewyspanie. Autobus, którym jeździmy w trasę, nie jest zbyt wygodny, dlatego nigdy dobrze się nie wysypiamy.

 

E.R.: Przypomnij sobie siebie sprzed epoki Editors: jak bardzo to, kim jestes teraz różni się od postaci sprzed kilku lat?

C.U.: Na pewno dorosłem od tego czasu, jestem bardziej zadowolony ze swojego życia. Mam 26 lat i gdybym nie grał w zespole, musiałbym pewnie poszukać sobie jakiejś konkretnej pracy. Chociaż niewykluczone, że nadal pracowałbym w sklepie obuwniczym, ale to nieistotne. Ważne, że cieszy mnie to, jak wszystko się potoczyło.

E.R.: Na koniec pytanie, którego nie mógłbyś nie usłyszeć w polskim wywiadzie: masz polskie korzenie, czujesz sie w jakimś stopniu Polskiem?

C.U.: Moi dziadkowie, zarówno ze strony matki, jak i ze strony ojca, przyjechali z Polski do Wielkiej Brytanii w czasie wojny. Moi rodzice urodzili się już na Wyspach, ale we mnie jest wiele z Polaka. Nie mówię o języku, chociaż jako dziecko często słyszałem polski, nie znam go, ale ta kultura jest mi bliska. W domu często też gotowaliśmy polskie potrawy, zwłaszcza, kiedy spotykaliśmy się z dziadkami. Wtedy rozmawiało się po polsku, ale ja niewiele rozumiałem.

 



NAJNOWSZE HITY w eskarock.pl

  • zdjęcie Little One
  • zdjęcie Legendary
  • zdjęcie Man Of War
  • zdjęcie The Promise
  • zdjęcie The Man
  • zdjęcie  The Way You Used To Do
  • zdjęcie All I Can Think About Is You
  • zdjęcie Paranoiac Personality
  • zdjęcie Going Backwards
  • zdjęcie I Only Lie When I Love You
  • zdjęcie I Promise
  • zdjęcie Run
  • zdjęcie Everything Now
  • zdjęcie Polsko
  • zdjęcie Wall of Glass
  • zdjęcie Twoje motylki
  • zdjęcie Hot Blood
  • zdjęcie Nieboskłon
  • zdjęcie Dig Down
  • zdjęcie Song On Fire
  • zdjęcie Pismo