Hurts



13.09.2010 (15:12)

To najbardziej sensacyjny debiut roku! Mieli na koncie zaledwie dwa utwory, kiedy zostali okrzyknięci muzyczną rewelacją. Adam Anderson, czyli jedna druga duetu Hurts, opowiada nam o pierwszej płycie, wizytach w urzędzie pracy i życiu wywróconym do góry nogami.

To najbardziej sensacyjny debiut roku! Mieli na koncie zaledwie dwa utwory, kiedy zostali okrzyknięci muzyczną rewelacją. Adam Anderson, czyli jedna druga duetu Hurts, opowiada nam o pierwszej płycie, wizytach w urzędzie pracy i życiu wywróconym do góry nogami.

 
Eska ROCK: Nie da się ukryć, że jesteście ostatnio bardzo zajęci. Koncerty, wywiady, festiwale. I nawet teraz akurat udało mi się złapać cię chyba w jedynej wolnej chwili, czyli na lotnisku…

Adam Anderson: Tak, właśnie lecimy do Dusseldorfu. Mamy występować na żywo w programie telewizyjnym. Potem jedziemy na festiwal, na którym gramy. Wiesz, to naprawdę zabawne. Dokładnie rok temu siedziałem w Manchesterze, z którego nie ruszałem się przez 10 lat. A tylko w tym roku byliśmy już w ponad 20 różnych krajach. To wielka zmiana w moim życiu. Jestem podekscytowany tym, co się dzieje.

ER: Wasza debiutancka płyta narobiła sporo zamieszania jeszcze na długo przed premierą. Gazety pisały, że jesteście debiutem roku, największą nadzieją roku i tak dalej i tak dalej. No to teraz okaże się czy spełnicie oczekiwania, bo nadszedł moment premiery, jak Ty mówisz- wreszcie.

A.A
.: Tak, najbardziej cieszę się z tego, że nasza płyta nareszcie się ukazuje. Znamy się z Theo od czterech lat, więc mamy wrażenie, że przygotowania do tej premiery trwały niesamowicie długo. No i wreszcie kończy się to zamieszanie i niepewność, bo jest płyta. Ludzie będą mogli posłuchać tego krążka i ocenić, czy jest dobry, czy zły. Wszyscy wreszcie będą mieć własne zdanie na ten temat, a nie tylko wrażenia po przeczytaniu recenzji. I nawet nie wiesz, jak się z tego cieszę.

ER: To musiała być trochę dziwna sytuacja, kiedy nagraliście dopiero jedną, dwie piosenki, a myzyczny świat już zaczął się wami bardzo interesować i wszyscy zastanawiali się, co stworzycie i jakie to będzie. Nie stresowalo Was to, taka presja otoczenia?

A.A.: Śmieszna sprawa z ta presją, bo chyba my sami najwięcej od siebie wymagaliśmy, kiedy nagrywaliśmy tę płytę. Momentami było naprawdę ciężko. Byliśmy tak zdeterminowani i pracowaliśmy na tyle ciężko, że nawet nie czuliśmy ciśnienia z zewnątrz. A teraz nie jesteśmy zestresowani, raczej podekscytowani, tym co się dzieje. Jesteśmy zespołem, który ludzie albo pokochają, albo znienawidzą i nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć, co wybiorą…

ER
: Dopiero debiutujecie, a już macie grupę oddanych fanów, no i tez takich ludzi, którzy was krytykują. Ale- z tego co słyszałam- Tobie podoba się to, że jesteście trochę kontrowersyjni?

A.A.
: Nie mam wątpliwości- gramy muzykę popularną. Widzisz jak się ubieramy, niektórych może to zaskoczyć. Poza tym piszemy ballady- dwóch facetów piszących ballady- tutaj w Anglii takie coś to prawie świętokradztwo. Dlatego wiemy, że sporo osób nas znienawidzi, tak po prostu. Ale to nawet dobrze. Bo dzięki temu być może ci, którzy nas lubią, polubią jeszcze bardziej. To trochę zawile, ale w ten sposób pojawiają się oddani fani. Ktoś ich nie lubi- ok, a ja ich uwielbiam. Poza tym wolę, żeby istniały obie grupy, niż gdyby każdy miał przechodzić obok nas obojętnie.

ER: Zespół Hurts powstał w nietypowy sposób, bo wszystko zaczęło się podobno od bójki przed pewnym klubem, to prawda?

A.A.
: W Manchesterze, naszym rodzinnym mieście, był taki okropny nocny klub. Chodziliśmy tam, bo nie było żadnego innego ciekawego miejsca. Pewnego wieczoru, wtedy jeszcze nie znałem Theo, grupa moich znajomych wyszła przed budynek klubu i zaczęła się bić ze znajomymi Theo. Wszyscy walczyli, tylko my stanęliśmy z boku. Nie przepadaliśmy za bójkami, więc zaczęliśmy rozmawiać. Rozmowa zeszła na muzykę i szybko zrozumieliśmy, że mnie przydałby się ktoś taki jak Theo, a jemu kto taki jak ja. On potrzebował instrumentalisty, ja szukałem wokalisty. I tak to się zaczęło.

ER: Często podkreślacie to, że pochodzicie z Manchesteru. To rodzinne miasto wielu ważnych zespołów, tyle, że nie wszyscy są z tego dumi. A jak to jest z Wami?

A.A.: To zabawne, jak wiele dziwnych opinii krąży na temat Manchesteru. To miasto ma niesamowitą historię, jeśli chodzi o muzykę. Pochodzi stąd wiele ważnych grup. Ale ludzie często myślą, że to dołujące miejsce, w którym są tylko wielkie fabryki. A to nieprawda. To fajne miejsce, ze świetnymi, skromnymi ludźmi. Kiedy tworzyliśmy płytę, zainspirowało nas właśnie miasto. Tyle tylko, że staraliśmy się zapomnieć o tych wszystkich zespołach. Zależało nam, żeby zrobić coś oryginalnego.

ER: Na okładce płyty, na wszystkich zdjęciach, na koncertach, zawsze jesteście elegancko ubrani. Angielscy dziennikarze muzyczni żartują sobie nawet, że na pewno śpicie tez w garniturach…

A.A.: A to dobre! (śmiech) Przyznam ci się, że już od dawna się tak ubieramy. Zanim podpisaliśmy kontrakt płytowy, byliśmy bezrobotnymi kolesiami z Manchesteru. Wierz mi, to nie jest zbyt miła ani łatwa sytuacja. Co tydzień musieliśmy chodzić do urzędu pracy i tłumaczyć, dlaczego nie znaleźliśmy sobie zajęcia. Oczywiście, nie mieliśmy czasu na pracę, bo nagrywaliśmy płytę. W każdym razie te wizyty były dość dołujące, więc chcieliśmy zachować chociaż resztki godności. Dlatego zawsze ubieraliśmy się elegancko, Czuliśmy się fatalnie przed tymi wszystkimi urzędnikami, ale przynajmniej wyglądaliśmy dobrze. To była taka namiastka kontroli nad własnym życiem. Elegancja i prostota- i to nam zostało.

ER
: Wasza debiutancka płyta nosi tytuł "Happiness", czyli szczęście. To trochę przewrotny tytuł, prawda?

A.A.: Kiedy zakładaliśmy zespół, 16 miesięcy temu, byliśmy w depresji. Życie każdego z nas wyglądało fatalnie. Nie mieliśmy ani pensa, ja nie miałem nawet gdzie mieszkać. Dlatego piosenki z tamtego czasu, jak „Wonderful Life”, miały nas podtrzymywać na duchu. Bardzo chcieliśmy być szczęśliwi, tylko niezbyt się to udawało, bo wszystko wokół było szare i smutne. Ale mieliśmy nadzieję. I liczę, że ludzie usłyszą to na naszej płycie. Jasne, czasem wszystko się sypie, ale bywa też znacznie lepiej. I chyba każdy tak ma, my, ty pewnie też. Droga do szczęścia bywa wyboista, ale ono jest osiągalne.Dlatego Happiness, czyli szczęście, to idealny tytuł dla naszej płyty.

ER: Na Waszej płycie pojawia się Kylie Minogue. Jak- będą debiutantenm- zaprasza się do współpracy takiego gościa?

A.A.: Po prostu, wysłaliśmy do niej maila. Kiedy już skończyliśmy płytę, poczuliśmy, że czegoś brakuje na tym krążku. Takiej wisienki na torcie. To Kylie okazała się ta wisienką. Dała nam taką kobiecą perspektywę. Pomyśleliśmy sobie: rok temu nie mieliśmy nic, więc co mamy do stracenia. Zaprośmy jedną z najpopularniejszych gwiazd muzycznych. I nie uwierzysz- dostaliśmy odpowiedź, że piosenka bardzo jej się spodobała, a tydzień później mieliśmy nagranie. To świetny moment na płycie. Udało nam się pokazać Kylie Minogue nie jako popową gwiazdę, ale tym razem raczej jej mroczną stronę.

ER: I chcesz mi powiedzieć, że mail wystarczył, żeby zaprosić do współpracy z debiutantami taką gwiazdę?

A.A.: Wiesz, mamy takie powiedzenie w Anglii: kto nie próbuje, ten nie ma.

ER: To do kogo zamierzacie teraz napisać? 

A.A.: Teraz chyba wyślemy coś do Prince`a (śmiech)

ER
: Dokładnie rok temu podpisaliście kontrakt płytowy, własnie ukazuje się wasza debiutancka płyta. Jaki był dla was ten ostatni rok?

A.A.: Właściwie nasze życie wywróciło się do góry nogami. Na pewno dojrzeliśmy w ostatnim czasie. Nie pamiętam drugiego takiego roku w moim życiu. Zanim podpisaliśmy kontrakt płytowy, mieszkaliśmy w Manchesterze, bez żadnych planów i perspektyw. Aż nagle wszystko się ruszyło. I to chyba słychać na naszej płycie, wszystkie te emocje… W ostatnich miesiącach wiele się działo i to jest naprawdę niesamowite.


 


NAJNOWSZE HITY w eskarock.pl

  • zdjęcie Little One
  • zdjęcie Legendary
  • zdjęcie Man Of War
  • zdjęcie The Promise
  • zdjęcie The Man
  • zdjęcie  The Way You Used To Do
  • zdjęcie All I Can Think About Is You
  • zdjęcie Paranoiac Personality
  • zdjęcie Going Backwards
  • zdjęcie I Only Lie When I Love You
  • zdjęcie I Promise
  • zdjęcie Run
  • zdjęcie Everything Now
  • zdjęcie Polsko
  • zdjęcie Wall of Glass
  • zdjęcie Twoje motylki
  • zdjęcie Hot Blood
  • zdjęcie Nieboskłon
  • zdjęcie Dig Down
  • zdjęcie Song On Fire
  • zdjęcie Pismo