My Chemical Romance (w skrócie MCR lub My Chem) - amerykańska, post-punkowa grupa muzyczna, która powstała w 2001 roku w New Jersey. Pierwszy skład zespołu tworzyli Gerard Way i Matt Pelissier. Wkrótce do grupy dołączyli Ray Toro, Mikey Way i Frank Iero. Twórczość formacji bazuje głównie na muzyce zawierającej elementy popu, rocka, punku i classic rocka.
Grupa zaczynała swoją muzyczną karierę grając w klubach i barach New Jersey. W roku 2002 roku na rynku pojawiła się ich debiutancka płyta zatytułowana "I Brought You My Bullets, You Brought Me Your Love", wydana przy współpracy z nowojorskim niezależnym studiem Eyeball Records. Produkcją tego krążka zajął się wokalista zespołu Thursday, Geoff Rickley. Album miał bardzo mroczny charakter.
W kolejnym roku My Chemical Romance podpisali kontrakt z Reprise/Warner Bross. Efektem tej współpracy była druga płyta zespołu zatytułowana „Three Cheers for Sweet Revenge”, którą wydali w 2004 roku. Tym razem materiał był bardziej agresywny. Na płycie znalazło się kilka singli, które zyskały popularność w komercyjnych radiostacjach oraz w MTV. Warto wymienić tu takie utwory, jak: „I'm Not Okay (I Promise)”, „Helena” i „The Ghost of You”.
W połowie 2004 roku z zespołem rozstał się jeden z jego współzałożycieli, perkusista Matt Pelissier. Jego miejsce zajął Bob Bryar, który wcześniej pracował w ekipie koncertowej The Used. My Chemical Romance odbyli trasę koncertową, która odniosła spory sukces. Następnie wrócili do studia, żeby nagrać trzeci z kolei album. Jesienią 2006 roku na rynku ukazał się krążek „The Black Parade”, którą promował singiel „Welcome to The Black Parade”.
Na swoim
Zespół My Chemical Romance będzie mieć własne studio nagraniowe. Muzycy budują je w Los Angeles. To właśnie tam chcą zacząć pracę nad nowym albumem.
Zespół My Chemical Romance będzie mieć własne studio nagraniowe. Muzycy budują je w Los Angeles. Grupa zakończyła niedawno trasę promującą album "Danger Days: The True Lives Of The Fabulous Killjoys" i przymierza się do pracy nad nowym krążkiem. Piosenki mają postać właśnie w nowym studiu. "Praca nad tą płytą może być trudna, bo czasami ciężko uporać się ze wszystkim w ciągu ustalonych trzech, czterech miesięcy. Zawsze ma się świadomość wiszących nad głową terminów. Teraz, we własnym studiu, będziemy mogli pracować 24 godziny na dobę. Będzie świetnie!" - cieszy się w jednym z najnowszych wywiadów gitarzysta Ray Toro.

